Porowatość włosów: czym jest, od czego zależy i jak dobrać pielęgnację? - LAURA Trycho&Beauty

Porowatość włosów: czym jest, od czego zależy i jak dobrać pielęgnację?

Porowatość włosów to jedno z najczęściej wyszukiwanych pojęć w pielęgnacji. Wiele osób próbuje określić ją na podstawie prostych testów z internetu, wyglądu końcówek albo tego, czy włosy „lubią” dany olej. Problem polega na tym, że porowatość nie jest modną etykietą, którą można przykleić raz na zawsze. To realny stan struktury włosa, który może zmieniać się pod wpływem zabiegów chemicznych, temperatury, promieniowania UV, twardej wody, pH kosmetyków, diety, hormonów i ogólnej kondycji organizmu.

Najprościej mówiąc, porowatość określa, jak bardzo łuska włosa jest rozchylona, uszkodzona lub podatna na utratę wilgoci. Im bardziej naruszona powierzchnia włosa, tym łatwiej chłonie on wodę, składniki kosmetyków i zanieczyszczenia, ale też szybciej traci nawilżenie, blask i elastyczność. Dlatego włosy wysokoporowate często się puszą, plączą i łamią, a włosy niskoporowate bywają gładkie, lśniące, ale trudne do obciążenia odpowiednią pielęgnacją.

W tym artykule wyjaśniamy, czym naprawdę jest porowatość włosów, jak rozpoznać jej typ, dlaczego test ze szklanką wody bywa mylący i co zrobić, aby pielęgnacja była dopasowana nie tylko do wyglądu włosów, ale też do ich faktycznej struktury.

Czym jest porowatość włosów?

Porowatość włosów to stopień rozchylenia i uszkodzenia zewnętrznej warstwy włosa, czyli łuski. Włos składa się z kilku struktur, ale w kontekście porowatości najważniejsza jest właśnie osłonka włosa, zbudowana z nachodzących na siebie komórek przypominających dachówki.

Gdy łuski ciasno przylegają do siebie, włos jest gładszy, bardziej odporny na utratę wilgoci i lepiej odbija światło. Gdy łuski są rozchylone, postrzępione albo częściowo uszkodzone, włos staje się bardziej podatny na przesuszenie, matowość, plątanie i łamanie.

Duże znaczenie ma także naturalna warstwa lipidowa włosa, w tym 18-MEA, czyli kwas 18-metyloeikozanowy. Jest to składnik powierzchni włosa, który odpowiada za jego hydrofobowość, czyli zdolność do odpychania nadmiaru wody. Badania opisują 18-MEA jako istotny element ochronny powierzchni włosa, szczególnie w kontekście włosów rozjaśnianych, uszkodzonych i poddawanych działaniu czynników środowiskowych.

Kiedy ta warstwa zostaje naruszona, włosy mogą stać się bardziej chropowate, podatne na elektryzowanie, puszenie i szybszą utratę nawilżenia. I nie, kolejna przypadkowa maska z drogerii nie zawsze rozwiąże problem. Czasem włos nie potrzebuje „czegoś mocniejszego”, tylko bardziej logicznej pielęgnacji.

Rodzaje porowatości włosów

Najczęściej wyróżnia się trzy typy porowatości: niską, średnią i wysoką. To praktyczny podział, który może pomóc w doborze pielęgnacji, ale warto pamiętać, że nie jest idealny. Ten sam włos może mieć inną porowatość przy nasadzie, a inną na końcach. Jest to szczególnie częste przy długich włosach, włosach farbowanych, rozjaśnianych lub regularnie stylizowanych na gorąco.

Niska porowatość włosów

Włosy niskoporowate mają łuski mocno domknięte i ciasno przylegające do powierzchni włosa. Zazwyczaj są gładkie, lśniące, śliskie w dotyku i odporne na puszenie. Często długo schną, trudniej przyjmują składniki aktywne z kosmetyków i łatwo je przeciążyć.

Typowe cechy włosów niskoporowatych:

włosy są gładkie i błyszczące,
rzadziej się puszą,
długo schną po myciu,
mogą być oporne na stylizację,
łatwo tracą objętość po zbyt bogatej masce lub oleju,
nie lubią nadmiaru ciężkich kosmetyków.

W pielęgnacji włosów niskoporowatych najlepiej sprawdzają się lekkie formuły, delikatne odżywki, niewielka ilość emolientów i regularne, ale rozsądne oczyszczanie. Zbyt ciężka pielęgnacja może dawać efekt włosów oklapniętych, tłustych i pozbawionych świeżości.

Średnia porowatość włosów

Włosy średnioporowate są najczęściej spotykanym typem. Ich łuska jest lekko rozchylona, ale nie skrajnie uszkodzona. Takie włosy zwykle dobrze reagują na pielęgnację, ale mogą okresowo puszyć się, przesuszać lub tracić blask, szczególnie po farbowaniu, lecie, częstym suszeniu albo źle dobranych kosmetykach.

Typowe cechy włosów średnioporowatych:

mają umiarkowany połysk,
czasem się puszą, szczególnie przy wilgoci,
dość dobrze przyjmują odżywki i maski,
mogą mieć suche końcówki,
dobrze reagują na równowagę PEH, czyli proteiny, emolienty i humektanty,
nie lubią skrajności w pielęgnacji.

Włosy średnioporowate potrzebują równowagi. Zwykle dobrze działa u nich pielęgnacja oparta na lekkich proteinach, składnikach nawilżających i emolientach zabezpieczających długość włosa.

Wysoka porowatość włosów

Włosy wysokoporowate mają mocno rozchyloną, nierówną lub uszkodzoną łuskę. Często są suche, matowe, szorstkie, łamliwe i trudne do wygładzenia. Szybko chłoną wodę, ale równie szybko ją tracą. To typ porowatości często spotykany po rozjaśnianiu, częstym farbowaniu, trwałej ondulacji, stylizacji prostownicą, ekspozycji na słońce i przy włosach naturalnie kręconych.

Typowe cechy włosów wysokoporowatych:

szybko schną,
łatwo się puszą,
plączą się i łamią,
mają suche, szorstkie końcówki,
są podatne na elektryzowanie,
szybko tracą kolor po farbowaniu,
potrzebują ochrony, domknięcia i odbudowy.

W pielęgnacji włosów wysokoporowatych ważne są emolienty, ceramidy, oleje dopasowane do struktury włosa, delikatne proteiny, kosmetyki zakwaszające oraz ochrona przed temperaturą i promieniowaniem UV. Badania dotyczące uszkodzeń włosów wskazują, że czynniki chemiczne, termiczne i środowiskowe mogą prowadzić do uszkodzenia łuski oraz zwiększenia porowatości włókna włosa.

Czy porowatość włosów jest stała?

Nie. Porowatość włosów może zmieniać się w czasie. To bardzo ważne, bo wiele osób traktuje ją jak cechę genetyczną, podobną do koloru oczu. Tymczasem porowatość jest stanem włosa, a nie wyrokiem.

Naturalna struktura włosa rzeczywiście ma znaczenie. Genetyka wpływa na grubość włosa, liczbę warstw łuski, skręt, podatność na przesuszenie i naturalną odporność mechaniczną. Jednak codzienne nawyki mogą stopniowo zmieniać porowatość, szczególnie na długości i końcach.

Końcówki włosów są zwykle bardziej porowate niż włosy przy nasadzie. To logiczne: mają za sobą więcej myć, suszeń, stylizacji, promieniowania UV, tarcia o ubrania, kontaktu z poduszką, czesania i zabiegów chemicznych. W praktyce oznacza to, że jedna pielęgnacja „na całą głowę” często jest zbyt dużym uproszczeniem.

Co wpływa na porowatość włosów?

Na porowatość wpływa wiele czynników. Część z nich działa bezpośrednio na łodygę włosa, a część wpływa na jakość włosa już na etapie jego wzrostu.

Koloryzacja, rozjaśnianie i zabiegi chemiczne

Rozjaśnianie, farbowanie, trwała ondulacja i inne zabiegi chemiczne mogą naruszać strukturę łuski oraz zmieniać właściwości powierzchni włosa. Szczególnie rozjaśnianie jest jednym z najczęstszych powodów wzrostu porowatości. Włos po takim zabiegu może wyglądać dobrze przez chwilę, ale jego warstwa ochronna bywa osłabiona, przez co szybciej traci wodę, połysk i elastyczność.

Dlatego włosy rozjaśniane wymagają nie tylko „nawilżenia”, ale też pielęgnacji odbudowującej, ochronnej i zakwaszającej. Samo nakładanie przypadkowych masek może dawać chwilowy efekt miękkości, ale nie rozwiązuje problemu strukturalnego.

Wysoka temperatura

Prostownica, lokówka i zbyt gorący nawiew suszarki mogą zwiększać uszkodzenia powierzchni włosa. Regularne używanie wysokiej temperatury bez termoochrony sprzyja przesuszeniu, matowieniu i łamliwości.

Największy problem nie zawsze wynika z jednorazowego użycia prostownicy. Bardziej podstępne jest codzienne, powtarzalne działanie temperatury. Włosy nie prowadzą arkusza Excel z uszkodzeniami, ale niestety wszystko sumują. Po kilku miesiącach efekt może być bardzo widoczny.

Promieniowanie UV

Promieniowanie UV wpływa nie tylko na skórę, ale także na włosy. Może prowadzić do degradacji białek włosa, utleniania melaniny i osłabienia łuski. Dlatego po lecie włosy często są jaśniejsze, bardziej suche, matowe i trudniejsze do wygładzenia.

Włosy farbowane, rozjaśniane i wysokoporowate są szczególnie wrażliwe na działanie słońca. W ich przypadku ochrona UV, nakrycie głowy i zabezpieczanie długości włosa nie są fanaberią, tylko rozsądną profilaktyką.

Twarda woda

Twarda woda może zostawiać na włosach osad mineralny, który pogarsza ich miękkość, połysk i podatność na pielęgnację. Włosy mogą wydawać się suche, szorstkie i „nie do odżywienia”, mimo stosowania dobrych kosmetyków.

W takiej sytuacji problemem nie zawsze jest maska czy odżywka. Czasem włos jest po prostu oblepiony osadem, a składniki pielęgnacyjne nie działają tak, jak powinny. Pomocne może być okresowe oczyszczanie, kosmetyki chelatujące albo filtr prysznicowy.

pH kosmetyków

pH kosmetyków ma znaczenie dla powierzchni włosa. Produkty o bardziej zasadowym pH mogą zwiększać tarcie między włóknami i sprzyjać rozchyleniu łuski, natomiast lekko kwaśne formuły pomagają wygładzić włos i poprawić jego połysk. Publikacja dotycząca pH szamponów wskazuje, że zasadowe pH może zwiększać ujemny ładunek powierzchni włosa, tarcie i potencjalne uszkodzenia łodygi.

Jak sprawdzić porowatość włosów?

Najpopularniejszy domowy sposób to test ze szklanką wody. Polega na wrzuceniu włosa do wody i obserwowaniu, czy unosi się na powierzchni, czy opada na dno. W teorii włos niskoporowaty powinien pływać, a wysokoporowaty tonąć.

W praktyce ten test jest mało wiarygodny. Na wynik wpływają silikony, sebum, resztki odżywki, stylizatory, osad mineralny, grubość włosa i napięcie powierzchniowe wody. Czyli właściwie wszystko, oprócz czystej prawdy. Bardzo wygodne, jak większość internetowych testów.

Lepszym sposobem jest obserwacja włosów:

jak szybko schną,
czy łatwo się puszą,
czy długo utrzymują nawilżenie,
czy szybko tracą kolor po farbowaniu,
jak reagują na oleje, maski i proteiny,
czy są szorstkie na końcach,
czy łatwo je przeciążyć,
czy plączą się po myciu.

Najdokładniejszą ocenę daje jednak badanie trychologiczne, szczególnie trichoskopia. Pozwala obejrzeć włosy i skórę głowy w powiększeniu, ocenić stan łodygi, łuski, skóry głowy oraz wykluczyć problemy, które mogą wyglądać jak „zła porowatość”, ale w rzeczywistości wynikają z łojotoku, stanu zapalnego, łuszczenia, niedoborów albo zaburzeń hormonalnych.

Jak dbać o włosy w zależności od porowatości?

Pielęgnacja powinna być dopasowana nie tylko do typu porowatości, ale też do kondycji skóry głowy, historii zabiegów, stylu życia i długości włosów. Inaczej pielęgnuje się naturalne włosy średnioporowate, inaczej rozjaśniane końce, a jeszcze inaczej włosy kręcone po lecie.

Pielęgnacja włosów niskoporowatych

Włosy niskoporowate potrzebują lekkości. Najczęstszym błędem jest przeciążenie ich bogatymi maskami, ciężkimi olejami i nadmiarem produktów wygładzających.

Warto wybierać:

lekkie odżywki,
delikatne humektanty,
małe ilości emolientów,
lekkie oleje, np. kokosowy lub babassu, jeśli włosy dobrze je tolerują,
regularne oczyszczanie skóry głowy,
produkty bez nadmiaru ciężkich silikonów.

Celem jest podtrzymanie gładkości i blasku bez obciążania włosów.

Pielęgnacja włosów średnioporowatych

Włosy średnioporowate zwykle najlepiej reagują na równowagę. Potrzebują nawilżenia, wygładzenia i okresowego wzmocnienia proteinami.

Warto wybierać:

odżywki emolientowe,
maski humektantowo-emolientowe,
delikatne proteiny,
oleje półwnikające, np. arganowy, makadamia, oliwa z oliwek,
ochronę końcówek,
termoochronę przy suszeniu i stylizacji.

Najważniejsza jest obserwacja. Jeśli włosy są zbyt miękkie, wiotkie i spuszone, mogą potrzebować protein. Jeśli są sztywne i szorstkie, prawdopodobnie potrzebują więcej emolientów lub nawilżenia.

Pielęgnacja włosów wysokoporowatych

Włosy wysokoporowate potrzebują ochrony, wygładzenia i ograniczenia dalszych uszkodzeń. Tu sama obietnica „nawilżenia” na etykiecie kosmetyku zwykle nie wystarcza.

Warto wybierać:

bogatsze odżywki emolientowe,
maski z ceramidami i lipidami,
oleje do włosów wysokoporowatych, np. lniany, z pestek winogron, konopny, z czarnuszki,
kosmetyki o lekko kwaśnym pH,
termoochronę,
ochronę UV,
regularne zabezpieczanie końcówek serum lub lekkim silikonem.

W przypadku włosów wysokoporowatych ważne jest także ograniczenie czynników, które pogłębiają uszkodzenia: częstego prostowania, agresywnego rozjaśniania, tarcia ręcznikiem, spania w mokrych włosach i zbyt mocnego oczyszczania.

Porowatość a równowaga PEH

Równowaga PEH oznacza odpowiednie proporcje protein, emolientów i humektantów w pielęgnacji.

Proteiny wzmacniają i czasowo wypełniają ubytki.
Emolienty wygładzają i zabezpieczają włos.
Humektanty wiążą wodę i pomagają utrzymać nawilżenie.

Włosy niskoporowate zwykle nie lubią nadmiaru protein i ciężkich emolientów. Włosy średnioporowate dobrze reagują na zbilansowaną pielęgnację. Włosy wysokoporowate często potrzebują więcej emolientów i składników ochronnych, ale przy całkowitym braku protein mogą stać się zbyt miękkie, wiotkie i podatne na łamanie.

Tu nie działa zasada „im więcej, tym lepiej”. W pielęgnacji włosów więcej bywa po prostu drożej i gorzej.

Kiedy porowatość może świadczyć o głębszym problemie?

Jeśli włosy nagle stały się suche, matowe, łamliwe, zaczęły intensywnie wypadać albo mimo dobrej pielęgnacji wyglądają coraz gorzej, warto poszukać przyczyny szerzej. Problem może nie leżeć wyłącznie w kosmetykach.

W takiej sytuacji warto rozważyć konsultację trychologiczną oraz diagnostykę, zwłaszcza gdy pojawia się:

nasilone wypadanie włosów,
swędzenie skóry głowy,
łuszczenie,
ból skóry głowy,
nagłe pogorszenie struktury włosów,
łamliwość mimo delikatnej pielęgnacji,
problemy z tarczycą,
przewlekłe zmęczenie,
obfite miesiączki,
dieta eliminacyjna,
problemy jelitowe lub zaburzenia wchłaniania.

Badania, które często są pomocne przy problemach z włosami, to między innymi morfologia, ferrytyna, żelazo, TSH, FT3, FT4, witamina D, cynk oraz B12. Zakres badań powinien być dobrany indywidualnie, bo wykonywanie całego internetu „na wszelki wypadek” to kosztowna forma chaosu.

Najczęstsze błędy w pielęgnacji porowatych włosów

Najczęstszy błąd to ocenianie włosów wyłącznie po końcówkach. Końce mogą być wysokoporowate, a włosy przy nasadzie niskoporowate lub średnioporowate. Wtedy najlepszym rozwiązaniem jest pielęgnacja strefowa: lżejsze produkty bliżej skóry głowy, bogatsze i ochronne na długość oraz końce.

Drugim błędem jest zbyt częste testowanie nowych kosmetyków. Jeśli co tydzień zmienia się szampon, maskę, wcierkę, olej i serum, trudno ocenić, co naprawdę działa.

Trzecim błędem jest ignorowanie skóry głowy. Zdrowa łodyga włosa zaczyna się od dobrze funkcjonującej skóry głowy i prawidłowego wzrostu włosa. Jeśli skóra głowy jest przeciążona, podrażniona albo objęta stanem zapalnym, sama pielęgnacja długości może nie wystarczyć.